• Wpisów: 207
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 12:48
  • Licznik odwiedzin: 29 622 / 2368 dni
 
nejmi
 
przyjaciółka mnie nienawidzi...
zrobiłam coś. z jednej strony złego, z drugiej przeciwnie. zdania są podzielone. a ja jestem rozdarta pomiędzy nimi.

moja przyjaciółka pocięła się, dziś w szkole, bo chłopak z nią zerwał. głupota? to wiem. ale ona jest cholernie wrażliwa (dla jasności, rok młodsza). a co na to jej klasa? wspierali ją w tym i koledzy sami przynosili jej żyletki. to normalnie? nie wydaje mi się.
coś zrobić musiałam. w zeszłym roku nie radziłam sobie z problemami, mimo to nie cięłam się, więc chodziłam do pani psycholog szkolnej i mi pomagała. więc teraz w akcie desperacji poszłam szukać właśnie u niej pomocy w sprawie Wiki. chwile potem poszłam na lekcje, a Wika siedziała u pani. na przerwie zobaczyłam ją całą w łzach... gdy próbowałam podejść odeszła i powiedziała że mnie nienawidzi...
ale nie mogłam pozwolić żeby coś jej się stało! to już nie była zabawa, wiem bo u mnie w podstawówce w 6 klasie była taka głupia moda na cięcie się. mało brakowało, a w moim przypadku skończyłoby się to tragicznie. od tego czasu jestem na to wyczulona i próbuję siebie, oraz swoich bliskim, przed tym strzec. i co mi z tego wyszło? ... ;c
niby potem podeszła i powiedziała, że się nie gniewa. ale ten smutek w jej oczach, a potem  ignorowanie mnie do końca lekcji...
naprawdę chciałam dobrze...
godzinę temu ten który z nią zerwał (rok starszy ode mnie) poszedł bić się z gościem (rok młodszym ode mnie) który jeszcze miesiąc temu (ba! nawet mniej) mi się podobał. co się okazało ? palant po prostu. więc z drugiej strony cieszę się że może trochę oberwać od Krzyśka (tego co zerwał z Wiką)  :)
powiedziałam jej o tym, a ta prawie płakała przez telefon. pani psycholog powiedziała jej rodzicom i ma na wszystko szlabany... ale ze mnie suka...

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego